piątek
| 23 lutego 2018
 

Znieczulica "zwykłych" Niemców zabiła tysiące nienarodzonych

Sandra Skibniewska: | 10 listopada 2017

Auschwitz było piekłem dla więźniów i niebem dla nauki, która bez zahamowań posługiwała się "materiałem ludzkim". 

W obozach zagłady niemieccy "lekarze" mogli do woli wykorzystywać ludzi. Byli tam panami życia i śmierci. Na rampie dokonywali selekcji. Wybierali kto trafi do pieca, a kto do sali, w której przeżyje dojmujący ból i dozna piekła za życia.

Wiosną 1944 roku Josef Mengele, dokonując rekonesansu przybyłych do Auschwitz obozowiczów, natrafił na Giselle Perl. Kobieta była z wykształcenia ginekologiem. Wiedza i umiejętności Giselle były dla "Anioła śmierci" (przydomek Mengele) wielkim atutem. Jesienią tego samego roku Mengele oddelegował młodą lekarkę do obozu kobiecego. Nakazał jej zdobywanie "żywych płodów" w celach badawczych. W związku z tym początkująca ginekolog dokonywała masowych aborcji. Cel był jeden: uzyskanie embrionów. W późniejszym czasie kobieta przyzna się podczas procesu przeciwko doktorowi Mengele, że zabiła na jego żądanie mnóstwo istnień ludzkich.

W 1944 roku w bloku 2 urządzono gabinet do aborcji, gdzie na rozkaz Mengelego "zabiegi" wykonywali lekarze-więźniowie: Stern, Hermann i Cohen. 

Pochodząca z Rumunii Anna Rosenfeld dużo czasu spędzała w baraku, w którym żyły więźniarki. Kobiety czekały tam na przerwanie ciąży. Jakiś czas wcześniej panie w stanie błogosławionym były automatycznie wysyłane do gazu. Później zaś, wykorzystywano je do celów naukowych. Zapotrzebowanie Instytutu Antropologii, Teorii Ludzkiego Dziedziczenia i Eugeniki im. Cesarza Wilhelma na "płody" zostaje pokryte. Wszystko za sprawą aktywności Mengelego. 

Grono ludzi ściśle współpracujących z Mengele było nim zafascynowanych. Jedną z takich osób była Martina Puzyna. Kobieta była pod wrażeniem tego, że mogła w nieznanym do tej pory wymiarze badać w Brzezince bliźnięta. W drugiej połowie 1944 roku "Anioł śmierci" powierza jej drewnianą skrzynkę. Zależy mu, by następnego dnia owa skrzynka została dostarczona na obozową pocztę. Ludzka ciekawość wydała się silniejsza od rozsądku. Kobieta otworzyła wieko pudełka i zobaczyła, że na jego dnie znajdują się szklane słoje. A w nich... ludzkie płody. W czasie toczącego się procesu przeciw Mengele Puzyna zeznała, że zamiast wysyłać preparowane ciała małych ludzi chowała je pod ziemią w bliskiej odległości od obozowych baraków. Zachowanie to było podyktowane chęcią pracy nad nieżyjącymi płodami we własnym zakresie.

 

Sandra Skibniewska

Materiały dowodowe do procesu Mangelego, t. 25, k. 53 i n. /List Głównego Urzędu Dowodzenia SS z 12.11.1942 do KWL, t. 54/ Zeznania dr Giselli Perl, wykładowczyni ginekologii w Mt. Sinai Medical School w Nowym Jorku, 9.03.1973. Materiały dowodowe do procesu Mengelego, t. 15, k. 222 i n. /Zeznania Martiny Puzyny z 31.10.1972. Materiały dowodowe do procesu Mengelego, t. 13, k. 12 i n. 

 

Fot. Aleksandra Kasperska 

 

 

 


Zobacz więcej z kategorii: Polska | Świat | Gospodarka | Opinie | Bez komentarza | Po godzinach | wSensie.tv
wSensie.pl to polski portal internetowy, którego celem jest dostarczanie Czytelnikom najwyższej jakości informacji i opinii. Na naszych stronach znajdą Państwo najważniejsze informacje ze świata polityki i gospodarki, liczne wywiady i komentarze oraz wideo. 2018 Copyright wSensie.pl
Ta strona wykorzystuje do swojego działania pliki Cookies. Możesz je zablokować w ustawieniach swojej przeglądarki. Blokada może spowodować niepoprawne działanie strony lub brak dostępu do niektórych jej funkcji. Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Zamknij